Jeśli któregoś dnia mamy być szczęśliwi,
to dlaczego nie zacząć od dzisiejszego wieczoru.
Jan Izydor Sztaudynger
Nie sposób stwierdzić kiedy i gdzie odbyła się pierwsza szkolna studniówka. Być może jej pierwowzorów można by się doszukać w jakichś żakowskich zwyczajach… Pewne jest natomiast, że tegoroczna studniówka w Zespole Szkół nr 2 w Szczytnie odbyła się 20 stycznia br. w przepięknym WerSalu w Myszyńcu.
Parę minut po 18.00, na 104 dni przed maturą Beata Turczuk i Kornel Sochaczewski serdecznie przywitali dyrekcję, zaproszonych z Niemiec gości, rodziców, kadrę pedagogiczną z wychowawcami na czele oraz najważniejszych gości wieczoru - uczniów klas licealnych i technicznych wraz z osobami towarzyszącymi. Tradycyjnie głos zabrała Pani Dyrektor – Danuta Maroszek oraz dyrektor zaprzyjaźnionej szkoły niemieckiej, którzy chwilę później wraz z uczniami zatańczyli poloneza do muzyki Wojciecha Kilara. Niepisana tradycja głosi, że dla pozytywnych wyników matury (nie bacząc na elegancję tańca) należy "zmylić nogę". Wydaje się, że tancerze nie znali tej tradycji, gdyż polonez był nie tylko perfekcyjnie zatańczony to jeszcze „pojawił się” w dwóch odsłonach: tradycyjnej i współczesnej. Podczas wieczoru nie mogło zabraknąć i nie zabrakło słów podziękowania i kwiatów dla dyrekcji, wychowawców oraz osób odpowiedzialnych za choreografię.
Mocną stroną imprezy była odpowiednia oprawa muzyczna. Nie tylko dało się przy niej tańczyć, ale utwory zawierały elementy do tańca niezbędne - melodię i rytm. Podobno to właśnie taniec wspomina się najczęściej po latach, choć trudno będzie także zapomnieć smaku wyszukanych potraw serwowanych przez eleganckich kelnerów.
Myślę, że wielu uczestników balu studniówkowego, może stwierdzić, że warto było przetańczyć tę jedną, niepowtarzalną noc. Nim zakwitną kasztany...
Red. Ewa Napiórkowska
Foto: Andrzej Szczęsny
Uczniowie, dyrekcja i nauczyciele serdecznie dziękują Rodzicom, dzięki którym marzenia o studniówce stały się rzeczywistością.








